Michał Lisiecki pokazuje ciekawą stronę sprzedaży
RSS
wtorek, 12 czerwca 2012

Przeczytałem ostatnio ciekawy artykuł Piotra Krawca o kodach QR i o tym w jaki sposób można za ich pomocą realizować sprzedaż (artykuł "Kody QR - czy można dzięki nim zarabiać?" w portalu Nowoczesna Firma). Ponieważ metoda jest dość nowatorska i jednocześnie prosta w zamyśle - postanowiłem umieścić wpis o niej na blogu.

Pewnie wielu z nas codziennie zauważa wokół siebie kody QR. Są one odmianą kodów kreskowych i najczęściej mają postać kwadratów składających się z chaotycznie, na pierwszy rzut oka, rozmieszczonych kropek. W tym chaosie można zakodować dowolną informację: numer telefonu, link do strony www a nawet całe zdjęcia. Widzimy je dość często na plakatach reklamowych czy produktach codziennego użytku. Do ich odczytywania służą aplikacje dostępne na telefony komórkowe. I tu właśnie tkwi sedno użyteczności kodów QR w sprzedaży.

Supermarkety Tesco działające w Korei Południowej umieszczają w pociągach reklamy - plakaty, pokazujące półki sklepowe z umieszczonymi na nich konkretnymi produktami. Obok produktu pokazana jest cena oraz kod QR. Wystarczy zeskanować kody swoim telefonem i w ten sposób utworzyć zamówienie np. na zestaw grillowy: kiełbaski, musztarda, chleb, węgiel i podpałka. Kiedy jedziemy w pociągu z pracy do domu, zamówienie zostaje przesłane do sklepu i kurier dostarcza nam produkty do domu. Można grillować. Rewelacja.

Dane zebrane przez pomysłodawców tej metody sprzedaży wskazują, że ilość klientów sieci wzrosła o 76% a sprzedaż aż o 130%. Widać zatem, że metoda działa i jest skuteczna.

Ilość czasu jaką codziennie wiele osób spędza w środkach komunikacji oraz upowszechnienie telefonów, za pomocą których można odczytywać kody QR sprawia, że ten pomysł na ułatwienie zakupów będzie się - moim zdaniem - coraz bardziej upowszechniał. Choć na razie działa to daleko od Polski to sądzę, że wkrótce możemy spodziewać się pierwszych "jaskółek QR" również i u nas. Wiele bowiem sklepów spożywczych ma już swoje oddziały internetowe  - zakupy za pomocą kodów QR to tylko kolejny krok w tej dziedzinie. Technologicznie jesteśmy już na to przygotowani - teraz potrzeba jeszcze kogoś, kto pierwszy zdecyduje się na taką formę sprzedaży.


Michał Lisiecki

poniedziałek, 04 czerwca 2012

W pracy handlowca motywacja w kierunku osiągnięcia celu jest podstawowym czynnikiem, dzięki któremu ten cel się osiąga. Nawet ten kto nie opanował perfekcyjnie technik sprzedaży lub nie jest "książkowym" przykładem tego jak handlowiec powinien wyglądać czy jak sprzedawać - odniesie sukces jeśli jest odpowiednio zorientowany na cel.


W jaki sposób zapewnić sobie to właściwe ukierunkowanie na cel? Możliwości jest oczywiście wiele. Ciekawą i skuteczną metodę wyjaśnię na dwóch, bliskich mi przykładach.


Przykład pierwszy. W filmie "Zakładnik" postać grana przez Toma Cruise'a podróżuje po mieście w towarzystwie taksówkarza, którego marzeniem było spędzić emeryturę na tropikalnej wyspie. Taksówkarz ma w swoim samochodzie zdjęcie tej tropikalnej wyspy, które ogląda wiele razy dziennie i w ten sposób "kotwiczy" swój umysł na tym właśnie celu.


Przykład drugi. W programie rozrywkowo-dokumentalnym "The Heist", Derren Brown pokazał, że każdy z nas - uczciwych obywateli - może posunąć się do zuchwałej kradzieży. W przypadku pokazanym w programie chodziło nakłonienie nieświadomych biznesmenów do dokonania napadu z bronią w ręku na furgonetkę z pieniędzmi w centrum Londynu (zaniepokojonych uspokajam - do napadów doszło ale nikomu nic się nie stało, jeśli ktoś jest ciekaw jak wyglądał cały proces dochodzenia do napadu - zapraszam na Youtube).


Jednym z elementów, który zakotwiczał w głowach uczestników programu impuls do przestępczego zachowania był obraz z wizerunkiem furgonetki z pieniędzmi. Obraz ten oglądali przez cały czas trwania kursu, który w założeniu miał być kursem motywacyjnym a w rzeczywistości przygotowywał grunt pod późniejszy spektakularny finał. Wizerunek furgonetki nie pchał się nachalnie w oczy podczas trwania kursu. Po prostu wisiał sobie gdzieś z boku sali. Na pewno jednak każdy uczestnik programu oglądał go bezwiednie i  wielokrotnie podczas "szkolenia".


To co chcę pokazać to to, że za pomocą obrazów można w prosty sposób wyznaczyć sobie konkretny cel, który zmotywuje nas do działania. Żyjemy w epoce wizualnej i to właśnie obrazy, z którymi stykami się codziennie mają na nas bardzo silny wpływ. Zachęcam do zwracania uwagi co można zobaczyć na ścianach w gabinetach szefów i prezesów. Jeśli wiszą tam zdjęcia przedstawiające alpinistów na szczycie Mount Everestu lub żeglarzy jachtowych podczas regat - ktoś, kto będzie spoglądał na te wizerunki codziennie ma większą szansę na osiągnięcie sukcesu niż wielbiciel Edvarda Muncha, który powiesi sobie reprodukcję "Krzyku" tego malarza.


Jeśli jednak zauważycie na ścianie gabinetu zdjęcie furgonetki bankowej - upewnijcie się czy nie bierzecie udziału w organizowanym właśnie napadzie na bank.


Michał Lisiecki